zbojnickiegroup nalezymy

Niesztampowy pomysł na imprezę integracyjną!

Zbójnik Ondraszek

Ondraszek

 

Grof za moją głowę skory do zapłaty.

kto mu ją przyniesie, zabierze dukaty.

Lecz mnie nie dostaną, obuszek mam w ręce,

panów i ich drabów z Beskidów przepędzę.

Nie będą mnie wieszać na cieszyńskim rynku,

jeśli kiedyś zginę, to z siekierką w ręku.

 

Ktoż niezno z bojek gorolskigo kluka,

Co mierził sukno od buka do buka.

Ze skąpóm babóm w lesie sie powadził,

Na piyń z ćwięczkami stwore złóm posadził.

Z gojnym do rana w karty grali

I na Karpyntnej szumnie tańcowali.

– Hej tam zbujnicy, obujcie se kyrpce,

Zejdymy na dół czatować ku Tyrce!

 

Światło se kidze z młodego miesiónca,

Piekóm se chłapcy na ogniu zajónca.

Cóż to za chłapcy, czy to sóm ci sami?

To nie Ondraszcy, to sóm partyzani!

Nabijcie chłapcy dobrze automaty,

Pujdymy niymcóm przetrzepać galaty!

Kaj sóm ty czasy – szwarnie sie zmiyniło,

Nima tak nima, jako kiejsi było…

 

Zbójnicy

 

Oj – Ondraszku – oj, zbujniku,

Chłopskij sprawy bitewniku –

Hej na pany, na dziedzice

Ostrzyj, rychtuj se cieślice!

My biydota, robotniki

Wyduszóne pańskim ćwikym,

Stworzym wielkóm husaryje

Wojsko, wojsko – Ondrasz żyje!

 

Ondraszek

 

Noc nam została – o to inne rano

Bić nam się trzeba i w męce i w znoju!

– – – By go nie dożyć, by go nie dodeptać,

Lecz wszelką gorycz upodlonych schłeptać!

I być wciąż szturmem… tym pierwszym żołnierzem,

Pastwą swych ofiar krok z męki wymierzyć,

Bez skargi przyjąć hańbę i ofiarę –

I pomstę możnych na swe wsadzić bary!

 

Wio... Ondraszku, bez pardonu

 

Wio... Ondraszku, bez pardonu

Strząść ze Śląska wszy i gnidy!

Precz podciepki – precz bufoni

Wrzody, wrzody gżą się w łonie!

[…] Wstóńcie se śpiący rycerze,

Ondraszkowie, Oszeldowie!

... Papryczkorzy prać od dwierzy!

Zbudź się Arko ty z Bożkowic!

 

Ondraszek został wodzem, zbóje go kochały

 

Ondraszek został wodzem, zbóje go kochały

bo im wygodnie było stać pod jego wodzą,

w zabawie był ochoczy, wobec wroga śmiały

tacy jak on tylko na wodzów sie rodzą

 

Idzie Ondra, idzie

 

Idzie Ondra, idzie

wiatr sie smieje w smrekach

wolnosć mu bacuje

smierć przed nim ucieka

 

Słowa pieśni Stanisława Hadyny:

[Chór:]

 

„Ponad jedle i stromy

huczi wiater halny,

A na hali Hana, ha

śpiwo se i pasie.

 

[Solo:] Ondrasku, Ondrasku,

kaj sie ty podziwosz?

Przyjdź-ze tu hnet,

pomóż nom,

nie doj gnębić panom.

[Chór:]

 

Ondrasku, Ondrasku,

kaj sie ty podziwosz?

Przyjdź tu hnet,

pomóż nom,

nie doj gnębić panom.

 

[Solo:]

 

Ponad jedle i stromy,

ponad sałaszami

lecą chmury, kieby dym,

a jo pod chmurami.

 

[Solo:]

 

Ondrasku, Ondrasku,

wypatruje ocy,

Nie widać cie, nie widać,

jeno dym sie tocy.

 

[Chór:]

 

Ondrasku, Ondrasku,

kaj ześ ty, hej, o hej!

Ondrasku, Ondrasku,

przyjdź-ze tu hnet, przyjdź''.

 

O płaccie góry, płaccie doliny, płaccie rzyki ji lasy!

 

O płaccie góry, płaccie doliny, płaccie rzyki ji lasy!

Juz od wos odeseł hetman jedyny, odeseł po wsytkie casy.

O płaccie góry, płaccie doliny, płaccie rzyki ji lasy

Juz sie pominył Ondrasek miły, podziały sie hyrne casy!

 

Gdziesz są twoje szaty?

 

Gdzie jest twoja głowa

Piękna kędzierzawa?

Gdzie twe włosy śliczne,

Rumiane oblicze,

Usta koraliczne?

Gdzie twa umiejętność?

Gdzie siła i zręczność?

Gdzie śmiałość takiego

Dowódcy mężnego,

Jak sokół wartkiego?

Gdziesz są twoje szaty?

Gdziesz twój łańcuch złoty?

Gdzie są pasamony?

Husar prymowany?

I kabat czerwony?

Gdzie pasy bogate?

I janczary złote?

Gdzie są nogawice,

I srebrne Babice,

Białe rękawice?

Gdzie masz czyżmy żółte,

Przy nich wstążki złote,

Gdzie strzępki świecące,

Podkówki iskrzące,

Ostrogi brzęczące?

Gdzie cedrowa flinta?

Gdzie spaniała pinta,

Obuszek misterny,

Z których miałeś siły,

Nasz Ondraszku miły.

 

Kołyszą się jodły

 

Kołyszą się jodły

u frydeckiej cesty,

niesie wiater sławę

Ondraszka Szebesty.

 

Zielona choina

 

Zielona choina

zieloniutkie igły

idzie Ondra, idzie,

pod nim wiater śmigły.

 

Idzie Ondra, idzie,

idą chłopcy za nim,

nieszczęsne to życie,

co im w drodze stanie.

 

Idzie Ondra, idzie,

wiatr się śmieje w smrekach,

wolność mu bacuje,

śmierć przed nim ucieka.

 

Ondrasz, miły Ondrasz

 

Ondrasz, miły Ondrasz,

teraz sobie rozważ,

którą to cesteczką,

do domu spieszyć masz

 

Ondraszku, Ondraszku

 

Ondraszku, Ondraszku,

My som twoje dzieci,

Ka ciebie nie stanie,

Beskid się rozleci.

 

Frydek nie ma żadnej nędze

 

Frydek nie ma żadnej nędze,

Dostawa z gór pstrągów, brendze,

Ondraszek tam stąd pochodził,

Który na zbój z braty chodził.

 

Kolybej sie

 

Zahuczały Beskidy, zaszumiały lasy.

Gdo na Łysej dumnie stanie jak złe przidóm czasy?

 

Płyń pumału po wodzie polanko lipowe,

niech ominóm złe pioruny Ondraszkowóm głowe.

 

Uż wyrosłeś mój synu, uż żeś nima dziecko,

niech cie nigdy nie opuszczo Paniynka Frydecko.

 

Dies Irae

 

muzyka: Tomáš Kočko

tekst: Renata Putzlacher

 

Dies irae

Agnus Dei

Vita brevis

Supra vires

 

Z nieba zstąpił sprawiedliwy

wprost na janowickie niwy,

już zaraza wolno kroczy,

takiej kary nie widziały oczy.

 

Już skończone rozpasanie,

miserere - zmiłuj się nad nami Panie.

Od powietrza morowego ognia wojny

ocal Panie lud swój w czasie niespokojnym.

 

Paupertate

Peccatibus

Despertate

Mortalibus

 

Kara z nieba oczywista

za Ondraszka - Antychrysta.

Ten, kto był dla niego niczem,

dziś nas smaga Bożym biczem.

 

Trzeba podnieść przeciw zdrajcy rękę,

by ukrócić straszną ludzi mękę.

Chcesz Ondraszka, niech się twoja wola stanie,

lud go złoży ci w ofierze krwawej Panie.

 

Dies irae

Servum pecus

Inde irae

Hic vivimus

 

Ogrzyj pola, słónko

 

muzyka: Tomáš Kočko

tekst: Renata Putzlacher

 

Ogrzyj pola, słónko,

dej urode łónkóm,

uż sie bydło budzi,

przidź do biydnych ludzi.

 

Ludzie topór wziyli,

ule porobili.

Młode liści rośnie,

bo idzie ku wiośnie.

 

Grzyj uż, słónko, grzyj,

grzyj uż, słónko, grzyj,

grzyj uż, słónko, grzyj,

blask do dolin wlyj!

 

Przeszła srogo zima,

a Ondraszka ni ma,

zabiły go zdradki,

płaczóm dzieci matki.

 

Ondraszka zabili,

ciało rozćwiercili,

wisi na topolach,

smutno jego dola.

 

Ludzie topol wziyli,

ule porobili,

uż z nich liści rośnie,

bo idzie ku wiośnie.

 

Grzyj uż, słónko, grzyj,

grzyj uż, słónko, grzyj,

grzyj uż, słónko, grzyj,

blask do dolin wlyj!

 

W głębi lasów u pni buków

 

W głębi lasów u pni buków

Stoi Ondrasz - herszt zbójników.

Orlim wzrokiem w kolo toczy,

Po dolinach, po uboczy,

Gdzie spoglądnie, trwogę budzi

W sercach panów i złych ludzi.

Na dnie lepkich wód moczarów

Świat baśniowy pełen czaru.

 

Kolybej sie

 

Zahuczały Beskidy, zaszumiały lasy.

Gdo na Łysej dumnie stanie jak złe przidóm czasy?

 

Płyń pumału po wodzie polanko lipowe,

niech ominóm złe pioruny Ondraszkowóm głowe.

 

Uż wyrosłeś mój synu, uż żeś nima dziecko,

niech cie nigdy nie opuszczo Paniynka Frydecko.

 

O hej, zbójniczku, zbójniczku

 

O hej, zbójniczku, zbójniczku,

Na czarnym koniczku… O hej!…

O hej!… Twoje miłowanie,

Twoje całowanie, Ondraszku!

 

Ohej, mój złoty Ondraszku

 

Ohej, mój złoty Ondraszku,

Przekrasny krogulaszku!

Przydź ty do mnie z Łysej Góry,

Puszczę ciebie do komory

Na calutką noc! Ohej!…

 

Ponad jedle i strómy huczi wiater halny

 

Ponad jedle i strómy huczi wiater halny,

a na hali Hana, hań śpiywo se i pasie.

Łondrasku, Łondrasku, kaj sie ty podziywosz?

Przyjdź że tu hnet, pomóż nóm,

nie doj gnębić panóm.

Ponad jedle i strómy, ponad szałasami

lecą chmury, kieby dym, a jo pod chmurami.

Łondrasku, Łondrasku – wypatruję łocy,

nie widać cię, nie widać,

jeno dym się tocy.

 

S. Hadyna

 

Kołyszą się jodły

 

Kołyszą się jodły

u frydeckiej cesty,

niesie wiater sławę

Ondraszka Szebesty.

Idzie Ondra, idzie,

idą chłopcy za nim,

nieszczęsne to życie,

co im w drodze stanie.

Idzie Ondra, idzie,

wiatr sie śmieje w smrekach,

wolność mu bacuje,

śmierć przed nim ucieka.

 

Ty Óndraszku, synku miły

 

Ty Óndraszku, synku miły,

ty sie bedziesz dobrze mieć,

bo mosz serce jako zbójnik

ty pyniaze bedziesz mieć.

 

Współpracujemy