zbojnickiegroup nalezymy

Niesztampowy pomysł na imprezę integracyjną!

Zbójnik Proćpok z Kamesznicy

Już Hań donzom Trzej Królowie

 

Już Hań donzom Trzej Królowie

To zbójnicy Kroćpokowie

Kozdy niesie po baranie –

Bydzie piecyń lo Cie Panie.

 

Ej Proćpok, Proćpok, ej byłby zbojnik

 

Ej Proćpok, Proćpok, ej byłby zbojnik

Ej zebyś wybrukował, ej do Mujcoła chodnik.

 

Hej w tom liesie pod jaworom

 

Hej w tom liesie pod jaworom

siydzi Jur Proćpok z toporom

Na fulipce piyknie gro

ji na syćko spoziyro

I na biydnyk na bogatyk

ji na staryk ji na młodyk

Alie biydnym pomogo.

 

Proćpoku zbójnicku

po coś sie ty rodził

Nie był byś ty na staroś

po myncarniak chodził.

 

Jyncom góry, jyncom

 

Jyncom góry, jyncom

Jak Proćpoka myncom

Jesce niy tak bydom

Kiy go wisaj bydom.

 

Matka płace, narzyka,

robi wielkie zale,

niek cie to, matusiu,

nie obchodzi wcale,

ide w las prastary, seroki,

z ciebie matko, bimbam,

podpiram se boki,

 

Ojciec swego syna zawse nagabował,

powróć do zagrody i będzies sie chował,

Tatusiu kochany, jestem jedynakiem,

bydym wielkim zbójem i wielkim próżniakiem,

 

Gdy ojciec synowi raz tak perswadował,

poseł raz do lasu, gdzie buławę schował,

i mówiąc: ja zbójca moji matki, ojca

i z rąk mu wypadła buława, (...)

 

Pewnego dnia, dnia dwudziestego,

Ojciec Proćpaków skończył życie,

przez syna wystempnego

zabit został skrycie.

 

Poseł z Klimondom het gdzieś na łowy,                                                        

i przepod hej tam w las dymbowy,

zacaił sie na ojca swego

i zabił buławą od razu jednego.

 

To dwa tysiące ludzi trupem położył,

jak zacon rąbać, to żaden nie ożył, (...)

Wywijał zewsąd i masakrował,

prawie tyn ostał, co sie gdzie schował,

Szesnaście latek, gdy jednymu kupcowi

drogę zastępowoł.

 

Ludek sie zebrał z kijami na niego

wygnać Proćpaka, psotnika tego.

 

A więc, kumo, na rady chodźcie,

musi on zginyć na safocie,

jedyn z drugim rozmowiali,

i rusztowanie ustowiali,

 

Ćtyry metry mioł długości,

rusztowania wysokości,

i kół taki wielki wbili,

az piynć metrów namierzyli.

 

Hej ! Na minyły, minyły starodowne casy

 

Hej ! Na minyły, minyły starodowne casy,

kajś sie bracie obejzoł były duże lasy,

ej! kajś sie bracie obejzoł były duże lasy,

Ej! Na w tych lasach zbójowie ukryci se spali,

ej! i na spaniu na ludzi w nocy napodali,

 

Ej! Roz pamiętom z wiecora u mojigo u ojca,

Kroćpok wpod do chałupy i strzylo z pistolca,

ej! Kroćpok wpod do chałupy i strzylo z pistolca

Ej! Cały hyc przewrócili ci zbójowie wściekli,

potym kupom z grobieży do lasu uciekli,

ej! potym kupom z grobieży do lasu uciekli,

 

Ej, Kroćpoka tez chytali, nale po próżnicy,

aż go łapli przy dziywce we wsi Kamesznicy,

ej! aż go łapli przy dziywce we wsi Kamesznicy,

 

Ej! I Kiej mieli wszystkich zbójców, to pod Kamesznicą,

stanyło dwaściajedyn popod siubienicą,

hej! stanyło dwaściajedyn popod siubienicą,

 

Ej Tutok śli na drabinę,

kaj im kładli linę

i srucali ze scebli,

by ich wzieni debli,

ej! i srucali ze scebli,

by ich wzieni debli

A my spopod Pilska

Spod Górecki Babiej

Ej, do tajca się biermy,

Ej, co by beło żwawiej.

 

A minyły, minyły

 

A minyły, minyły starodawne casy,

Kaś się bracie obejrzoł były duze lasy.

 

A w tyk lasach zbójowie pokryci se spali,

I na spaniu na ludzi w nocy napodali.

 

Roz pamiyntom z wiecora, kie my spaj lygali,

Kroćpok wpod do chałupy i siykiyrom wali.

 

Piynć lat go sukali nale po próżnicy,

A znaśli go u baby we wsi w Kameśnicy.

 

Jak go chycili, to mu na łeb załozyli line,

A potym go sturzyli ze scebli i wzieni go debli.

 

Chycili Kroćpoka

 

Chycili Kroćpoka

Na zielonyk łukak

Cymu się nie bronił

mioł toporek w rukak

 

Chodziłeś Kroćpoku

We wielkim kłobuku

Teroz twoje Zycie

Na nojwyzsym buku

 

Chodzileś Kroćpoku

w złocistyk cizymkak

Teroz cie katowie

Wyniosom na rękak

 

Kroćpoku, Kroćpoku

Sto chromów po tobie,

Po całęj dziedzinie

Idzie hyr po tobie.

 

Nie ma nad Proćpaka tęzsego chłopaka

 

Nie ma nad Proćpaka

tęzsego chłopaka.

On kieby pon jaki

mo kabat złocisty.

Cerwone chodaki,

pas rzemienny cysty,

Za pasem toporek

i dukatów worek.

 

Warujcie krów, gazdowie,

strzeżcie statku, bacowie,

bo się Proćpak nie leni,

kiej się mu kce pieceni.

Nie dbo na dworaka

ani na wojoka

choć trefi na zucha,

zginie kieby mucha.

Choć tysiąc górali,

on się im wyśliźnie

Jak toporkiem piźnie,

z ruśnicy wypali

Uciekoj kto moze,

bo zginies nieboze.

 

Proćpok często śpiewał różne przyśpiewki jak szedł na zbój:

 

Tajcuj ze se tajcuj

Kacmarecko tłusto

a bydzie za niedługo

stajenecka pusto

 

Doliną, doliną

za cerwonom kalinom

pochyl ze kłobuka

zachyl sie za buka.

 

Śćtyry lata go szukali mało po proźżnicy

 

Śćtyry lata go szukali mało po proźżnicy

A go naszli u baby we wsi w Kamesznicy

Sprowadzili całą zgraję inkwizytorów kutych

Do Kameśnic, miejsca złoczyńczego, sutych;

Trzy szubienice w kwadrat złożone stały.

 

Warujcie krów gazdowie

 

Warujcie krów gazdowie,

strzeżcie statku bacowie,

bo sie Proćpok nie leni,

kiej mu się kce pieceni.

Hej Proćpaku, Proćpaku,

bedzies ty Kieś na haku,

jak cie złapią, powiesą,

górale się pociesą.

 

A od Zwardonia aż do Żywca

Leciała wieść przez gronie,

Ile krów, owiec porwał Proćpak

I komu zabrał konie.

Za ziobro go powiesili,                        

bo tak chlołpy umówili,                    

niekze cierpi teraz sobie,                  

niek tu zgnije, a nie w grobie,          

 

Wisiał za ziobro ujęty,

jaka męka, Boże Świynty,

trzy dni nie jedząc, nie pijąc,

a na palu jesce żyjąc.

 

Bo góral, gdzie się rodził,

nie wyjdzie z tej dziury,

Choć szubienicy chce,

przecie patrzy góry.

 

„Wszystkich którzy niegdyi kiedyż z [z]bójcami hulali,

Ci co proch i śrót i kule im kiedy kupowali,

A co z nimi tańcowali, jadali i pili.

Połapano i rózgami karali ich i bili.

 

Nie dbo na dworaka

 

Nie dbo na dworaka

ani na wojoka;

choć trefi na zucha,

zginie kieby mucha.

Choć tysiąc górali,

on się im wyśliźnie

Jak toporkiem piźnie,

z ruśnicy wypali

Uciekoj kto moze,

bo zginies nieboze.

 

Nie ma nad Proćpaka

 

Nie ma nad Proćpaka                                  

Tęzsego chłopaka.                                        

On kieby pon jaki,                                        

Mo kabot złocisty,                                          

Pas rzemienny cysty;                                    

Za pasem toporek                                        

I dukatów worek.

Nie dbo na dworoka

Ani na wojoka;

Choć trefi na zucha,

Zginie kieby mucha,

Choć tysiąc górali,

Cerwone chodaki

On się im wyśliźnie,

Jak toporkiem piźnie,

Z ruśnicy wypali,

Uciekoj, kto może,

Bo zginies nieboż.

Kapelusz wstęgą obszyty,

Kaftan był niebieskiej farby, czerwono podszyty,

Spodnie tej samej farby, sznurkiem obszywane,

I kerpce miał, jak zwykł, góralskie brunatne skórzane,

Koszula cienka, biała z gorsami

I u rękawów z pięknymi mankietami,

Pod szyją spinką mosiężną spinany.

 

Warujcie krów gazdowie

 

Warujcie krów gazdowie,

Strzeżcie stadku bacowie,

Bo się Proćpak nie leni,

Kiej się mu kce pieceni.

 

Hej, Proćpaku, Proćpaku,

Będzies ty kiejś na haku,

Jak cie złapią, powiesą,

Górale sie pociesą.

 

I złapili cię brachu,

U frajerki na dachu,

Wywiedli na drabinę,

Założyli ci linę

I srucili ze scebli,

I wzieni cię hnet debli.

 

Obiło się echo az po moje usy

 

Obiło się echo az po moje usy,

Ze ślakta na Gody do łasa wyrusy,

A Kroćpocek nie śpi, kraju łasa strzeże,

Kto w głomb niego wejdzie, do niego sie bierze,

Godzecie, godzecie, wciąz wele Kroćpoka,

A on nie za długo wyskocy z zo krzoka,

Kiedy kcecie wiedzieć, jak Kroćpok wyglondo,

Dawojcie piniondze, bo on tego zondo

 

Skondbyście ziandary gajdanów nabrały,

Cobyście Kroćpoka do nik powiązały.

 

W Sarem na gronicku siubienicka stoi,

Na tego Kroćpoka, co sie ji nie boi.

 

O były to, były wielkie casy

 

O były to, były wielkie casy,

dwieście lat tymu, jak był tyn cas,

jak panował na Grójcu w prastarym lesie

Prociuś nas.

 

Był szwarny chłopiec, ale figlorz wielki,

dokucać ludziom, robić psoty wselki,

i przypytał sie do niego chłopiec, Klimuś zwany,

z Śląska polskiego, na dwie nogi cwany,

Przyniósł mu dwie buławy, co mu ik darowoł,

topór syroki i mieć, Proćpak se to schowoł.

 

Trzecim zbójcem bywał Korol Bielakowski

na Beskidzie, Orawie i Spizie znany,

był to chłopak zryncny,

z Proćpakiem kochany.

 

O Boze, mój Boze

 

O Boze, mój Boze, o Boze Przeboze,

Chycili Kroćpoka przy dziewce w Kumorze.

 

Jyncom góry, jyncom, kie Kroćpoka myncom,

Jesce bardziej bydom, kie go wiysaj bydom.

 

Za co jo mom cierpieć, za co jo mom ginonć,

Kiedy jo nie ukrod, na palec owinąć.

 

Pieśń o zbójniku Proćpaku

Jan Kocznur - poeta beskidzki

 

 

Dzień wstał gorący nad Beskidem

Słońce kąpało się w potokach

Chrząściły sierpy, lśniły kosy

Wiaterek usiadł na obłokach

 

Na groniach wonne jodły, smreki

Spokojnie błękit nieba piły

Po miedzach kwitły polne róże

Błyskały srebrem dziewięcsiły

 

Proćpok szedł miedzą, gwiżdżąc śpiywki

Pozdrawiał żeńców: "Scynś wom, Boze"

Kroczył wzdłuż złotych niwek owsa

Dokąd szedł, któż dziś wiedzieć może?

 

Może podążał do kryjówki

Hej, ze zbójnickiej wyprawy

Może szedł z losu do kochanki

Syt złota, przygód, szczęścia, sławy?

Współpracujemy