zbojnickiegroup nalezymy

Niesztampowy pomysł na imprezę integracyjną!

Zbójnickie pieśni żałobne

Z uorawskiego zómku

 

Z uorawskiego zómku chłopcy poziyrajo,

jak sie po Bieskidzie bucki uozwijajo.

 

Trzescom siubienicki

 

Trzescom siubienicki z cieniutkiego drzewa,

nie takik siubienic na nos, chłopców trzeba.

 

Idzie Janko idzie

 

Idzie Janko idzie

kukawka mu kuka

sumna jego droga

od buka do buka

 

Idzie Janko idzie

wysoko sie niesie

mało mu sie które

kłania dzewo w lesie

 

Wisi Janko wisi

za poślednie ziebro

pytajom sie Pany

kaj złoto i śrebro

 

Choćbych ja mioł wisieć

na tzech subienicach

nikomu nie powiem

o moich piwnicach

 

Wisi Janko wisi

juz zamknoł powieki

ale jego sława

bydzie trwać na wieki.

 

Zapłaces, zapłaces

 

Zapłaces, zapłaces

Moje kochanecko

Jak uwidzis na mnie

Siwe odzianecko.

 

A kiedy go wiedli po skawickim brzegu

 

A kiedy go wiedli po skawickim brzegu

Spotkali, spotkali towarzysów jego

A kiedy go wiedli drogą ku Chyżnemu

Spotkali, spotkali matusicke jego

A kiedy go wiedli po lipnickim brzegu

Spotkali, spotkali frajerecke jego.

 

Frajerecko moja chódź mnie odprowadzić

 

Frajerecko moja chódź mnie odprowadzić

Na górę wirsycka kaj mnie majom zgładzić.

Jescek jo nie widziol tak dziwcyny płakać

Jak moja płakała, kiej mnie prziszli łapać.

 

Na Makowski Góze

 

Na Makowski Góze,

Siubienice stojom.

Zawojany chłopcy,

Onyk się nie bojom.

 

Te moje owiecki

 

Te moje owiecki

Samiuśkie bielicki,

Ponoć sie dorobiem,

Przy nik siubienicki.

 

O Boze mój Boze

 

Chycili zbojnika

Na zielonyk łukak

Cymuz się nie bronił

Mioł siykiyrke w rukak

 

Byli by cie byli,

Jonicku zabili,

Zebyś nie był ucisk

Z kumory do siyni

 

Powiesili Jasia

Hej, w wysokim lesie

Kochanka go płace

Kosulecke niesie.

 

Hej, siubienicko moja

 

Hej, siubienicko moja

Z gibiutkiego drzewa

Hej, jak mnie bedom wesaj

Poślij mnie do nieba.

 

Chycili zbojnika

 

Chycili zbójnika

Na zielonyk łukak

Cymuz się nie bronił

Mioł sikiyrke w rukak

 

Byli by cie byli,

Jonicku zabili

Zebyś nie był ucisk

Z kumory do siyni

Powiesili Jasia

Hej, w wysokim lesie

Kochanecka płace

Kosulecke niesie.

 

Chodziła dziywcyna

 

Chodziła dziywcyna

Zieloną zagrodą,

Napotkała Jasia

Z porubaną głową

 

Żebym ja wiedziała

Że mnie się masz dostać

Tobym ci wolała

Po doktora posłać

 

Nie pomoże doktor

Ani żadne maści

Bo w mojej głowiczce

Porubane kości.

 

Chycili Janicka na Zielonyk Łukach

 

Chycili Janicka na Zielonyk Łukach

Cemu się nie bronił, miał ciupażkę w rukach

Chodziłeś Janicku z sabelką u pasa

A dzisiaj w piwnicy ginie twoja krasa

Chodziłeś Janicku w złocistych ciżemkach

Teroz cie katowie wynieso na rękach

Chodziełś Janicku w złocistym Kłobucku

A dziś twoje zycie na nowyzsym Bucku

Janicku, Janicku, sto hromów do tobie

Po całej dziedzinie idzie hyr o tobie.

 

Kochanecko moja

 

Ej, kochanecko moja

Mos mnie odprowadzić,

A na Tyn pagórecek

Ka mnie majom zabić.

 

Zabili, zabili

 

Ej, zabili, zabili

Jasinecka w lesie

A dziywcyna go płace

Kosulecke mu niesie.

 

O lesie, lesie

 

O lesie, lesie

Lesie zielony

Leży tam w tobie

Jaś poraniony.

 

Cy jo umrem

 

Cy jo umrem na koniu

Cy jo umrem na ziymi

Dejcie pozor chłopcy, na mnie

By mnie diabli nie wzieni.

 

Ej, Jasinku złodzieju

 

Ej, Jasinku złodzieju

Ej, ukradłeś konicka

Ej, bydzie postawiona

Ej, na cie siubienicka!

 

Góry z dolinami

 

Góry z dolinami,

Dołbyk wos wyzłocić,

Kieby mi sie kciały

Młode lata wrócić.

 

Już ci się nie wróco,

Janicku siuhaju,

Bo se popłynęły

Po Cornym Dunaju.

 

Rubajom zbójnika

 

Rubajom zbójnika,

siekajom zbójnika

u zielony wodzicki

 

Nie chodź dziewce, nie ratuj go

Pomoces se trzewicki.

 

Na, dy mnie nie rubajcie

 

Na, dy mnie nie rubajcie,

Na, bom już porubany

Na, podaj mi dziywcyno

Na chusteczki rany

Miły, mocny Boze

 

Miły, mocny Boze

Mnie na gore wiedom

Mnie się serce kraje

Ze mnie wiesać bydom,

Hej, ze mnie wiesać bydom.

 

O Marynce

 

Kukała kukała na czereśni,

Spiywała Marynka smutne pieśni.

Smutne pieśni o zbójnikach,

Jako ji zabili Janosika.

 

Oj! Dygotoł, dygotoł,

Janosiczek dygotoł.

Za chwileczkym przestoł,

Góry, lasy pożiegnoł.

 

Po co ta idziecie

 

Po co ta idziecie

Chłopcy, do Beskida

Śnieżek polatuje

Wielko bydzie biyda

 

Ej, po coz ta idziecie

Ej, pijocy do nieba

Ej, ni ma tam gorzałki,

Ej, kowałecka chleba

 

Ej, po co się pijacy,

Ej, do nieba garniecie

Ej, ni ma tam gorzałki,

Ej, coz ta pić będziecie?

 

Ej jo se pijem dwa dni, ej jo se pijem trzi dni

 

Ej jo se pijem dwa dni, ej jo se pijem trzi dni,

Ej jo się o piniondze ej nie turbujem nigdy!

Ej a kiej mnie złapiom, to jo budem wisiał,

Na wiersku jedlicki budem sie kołysał!

Ej obróćze mnie, mistrzu, ockami ku drodze,

Niek jo sie napatrzem tej zbójeckiej chodze!

 

Abo mie zabijom, abo mię obwiesom

 

Abo mie zabijom, abo mię obwiesom,

Abo mie ptoskowie po wirskak ozniesom.

 

Ej, kiebyk jo wiedział

 

Ej, kiebyk jo wiedział

Na wtore śiubienicce

byk wisieć miał,

Od dolu do wirsku

pozwybijać byk jom dał.

 

Ej od dołu talarami,

A do wirsku dukatami,

A na wirsku złotu kawku,

Hań połozem moju hławku!

 

Janickowe imie hodzi po dziedzinie

 

Janickowe imie hodzi po dziedzinie,

Janicek zaginon, imie nie zaginie!

 

Zabili Jasicka na zielonych łukak

 

Zabili Jasicka na zielonych łukak,

cemuz sie nie bronił, mial ciupazke w rukak?

Zabili Janicka w zielonej ubocy,

jino sie od niego kapelusek tocy!

Zabili Janicka między turnickami,

leje sie krew ś niego trzoma potockami!

 

Wiedom ze mie, wiedom, coz mi robić bedom?

 

Wiedom ze mie, wiedom, coz mi robić bedom?

Wiedom mie ulicom ku tym siubienicom!

Matko moja mila, cemuś mnie nie bila?

Cemuś mie nie biła, robić nie ucyła?

Matko moja miła, cemuś mnie nie bila?

Kie mie wiesać pudom, budzies sie hańbiła!

 

Zbójować wesoło

 

Zbójować wesoło,

Choć nas bieda bije,

Cy umres, cy zginies,

Ciało w ziymi zgnije.

 

Chycili Jonicka na Zielonyk Bukak

 

Chycili Jonicka na Zielonyk Bukak

cemuz sie nie bronił mioł ciupagę w rukak

Chodziłeś Jonicku z śabelkom u pasa

a dzisioj w piwnicak ginie twoja krasa.

Chodziłeś Jonicku w złocistyk cizemkak

teroz cie katowie wyniesom na rynkak.

Chodziłeś Jonicku w złocistym kłobucku

a dziś twoje życie na nowyzsym bucku.

Jonicku, Jonicku sto hromów do tobie

po całej dziedzinie idzie hyr o tobie.

 

Rubajom, rubajom, w groniku jedlicke

 

Rubajom, rubajom, w groniku jedlicke,

Bydom ś ni robili lo mnie siubiynicke.

 

Hej, wiedom go, już wiedom serokom ulicom,

hej, wiedom związanego na tom siubienicom.

 

Hej, zbyrcały reciaski, zbyrcały kajdany,

kie mnie prowadziły na siubień ziandary.

Hej, ozerwiem reciaski, ozerwiem kajdany,

To mie nie uwiedom na siubień ziandary.

 

Pije zbójnik, pije, talárkami płaci,

Weznom go do nieba aniołowie swaci

Nie wstydźcie sie ludzie, mácie zbója w rodzie,

Zbójnik pudzie w niebo, na samiutkim przodzie.

Zbójnicek juz skonáł, to go pogrzebiecie,

Bo jego załujom na calućkim świecie.

 

Janiczku, Janiczku

 

Janiczku, Janiczku,

Chodziłeś w paradzie,

A dziś gęsta trawa

Na tobie się kładzie.

 

Janiczku, Janiczku,

Wygrażałeś niebu,

Dziś się nie odgrozisz

Od swego pogrzebu.

 

A bracie, mój bracie!

 

A bracie, mój bracie!

Siubiénicka na cię;    

Siubiénicka stoi,        

Dla twojéj swywoli.   

Oj, zebym já wiedziáł,           

Kiedy będę wisiáł,     

Kázáłbym pozłoci     

Siubiénicke dzisiá     

O, zeby já wiedziáł,

o któréj godzinie,

kázáłbym pozłocić

od nieba do ziymie.

Da, moje siostrzycki,

sprzedejcie konicki,

Wykupcie braciska

od téj siubiénicki!

 

Miły, mocny Boże, mnie na gore wiedom,

mnie się serce kraje,

ze mnie wiesać bydom, hej,

ze mnie wiesać bydom.

 

Choćbyście mnie zabili

 

muzyka: Tomáš Kočko

tekst: Ladislav Nezdařil, Tomáš Kočko

przekład: Renata Putzlacher

 

Choćbyście mnie mili

panowie zabili,

to po mnie zostanie

ziele w każdej ranie.

 

Zakwitnie to ziele

różą na mym ciele,

z rany dym wypłynie

i zbójnik nie zginie.

 

Popłynie dym nad krajem mym,

miną lata zimy.

Sto razy nas zakujecie

sto ogni wzniecimy.

 

Znów krwawy dym nad krajem mym,

smutne lata zimy.

Kiedy spadnie moja głowa,

ognie rozpalimy.

 

Choćbyście mnie mili

panowie zabili,

to na moim ciele

kwitnąć będzie ziele

 

Pod jaworem

 

muzyka: Tomáš Kočko

tekst: Ladislav Nezdařil, Tomáš Kočko

przekład: Renata Putzlacher

 

Pod jaworem stoją

ej trzy konie gniade,

nad jaworem lecą

dzikie kaczki stadem.

 

Ej, niebo nad jaworem,

ej, stado odleciało,

tu pod tym jaworem

spocznie moje ciało.

 

Ej, mnie nie zabijajcie

gdzieś pod obcym niebem,

chciałbym kości złożyć

pod rodzinnym drzewem.

 

A gdy mnie zabijecie,

pochylcie się nad ciałem,

zanieście me włosy

tej, którą kochałem.

 

Tej, która wiernie trwała

ze łzami na powiekach,

tej, która wciąż czekała,

lecz już się nie doczeka.

 

Beskidzki jaworze

i wy beskidzkie drzewa,

może raz ostatni

wam me pieśni śpiewam.

 

Już słoneczko w górze znika

 

muzyka: Tomáš Kočko

tekst: Ladislav Nezdařil

przekład: Renata Putzlacher

 

Już słoneczko w górze znika,

czekam i czekam na zbójnika.

Nie przyniósł w dłoniach wody czystej,

już na wiśni uschły liście.

 

Już listopad cicho kroczy,

wypatrzyłam siwe oczy.

Jesień swe klucze zgubiła już,

a po miedzach snuje się mróz.

 

Po pierwszy raz kwitną wiśnie,

a drugi raz więdną liście,

po trzeci raz Boże biada

człowiek w przepaść spada.

 

Po pierwszy raz upragniona,

po drugi raz porzucona,

po trzeci raz cicho klękam

sama samiuteńka,

sama samiuteńka,

sama samiuteńka…

 

Żegnaj, góro

 

muzyka: Tomáš Kočko

tekst: Ladislav Nezdařil

przekład: Renata Putzlacher

 

Żegnaj, góro, dobra góro,

jeszcze śpiewam ci,

bo zbójnicki jasny ogień

w twoim wnętrzu lśni.

 

Żegnaj, góro, dobra góro,

ukochany śnie,

wszystkich bliskich opuściłem,

ciebie jeszcze nie.

 

Żegnaj, góro, dobra góro,

wiecznie będziesz trwać.

Czasem trzeba żyć, a czasem

trzeba umierać, trzeba umierać.

 

Żegnaj, czarodziejska góro,

która wszystko wiesz,

widzę swoje przeznaczenie,

ziemię, życia kres.

Patrzę na rodzinną ziemię,

to mój los i kres.

 

Tak wisioł Janosig

 

Tak wisioł Janosig

na zielonym haku,

pokiel nie wykurził

cały funt tobaku.

Współpracujemy