zbojnickiegroup nalezymy

Niesztampowy pomysł na imprezę integracyjną!

Śpiewonka o zbójniku Wdowcyku

Śpiewonka o Wdowcyku

 

Na Spisu był jakisi nieduży zbójnicek Wdowcyk. Było małe, ale straśnie był dziorny. Mioł jakomsi frajerkę, obstornom babę, i ta go zdradziła. Jo kie siedzioł po hareśtak, to jedyn z drugim śpiewoł, jako to było:

 

Na Kralowej holi złapali Wdowcyka,

Gdzieze go złapali? W komorecce cudzej!

Byłby se gazdowoł, kieby sie warowoł,

Kieby swój opasik na stole nie niechoł.

Ale go zdradzieła jedna staro ziena,

Co jego opasik na stole widziała.

W komórce złapali, na dworze wiązali

I nocnom godzinom do Lewoce gnali.

Lewoccy panowie nad bramom kukali:

„Prowadzom Wdowcyka pod karabinkami".

Kie go prowadzili bez to corne pole,

Matka za nim wolo: „Wróć sie^ dziecię moje!"

„Juz jo sie nie wrócem, bo jo okowany,

Ceko mnie majsterek pod śiubienickami.

Majsteru, majsteru, nie ciągnij mie horę,

Co ja sie odbierem od ojca, maciere,

Ja sie nie odbierem na rok ani na dwa,

Ale sie odbierem, ze nie przydem nigda!"

„Jakże to by było, synu ulubiony,

Cobyś sie nie wrócił do ojca, maciere?"

„Tedy jo sie, tedy wrócę, matko, ku wom,

Kie na nasem stole zakwitnie tulipon!"

„Ftoze to słychowoł, ftoze to hyrowoł,

By na nasem stole tulipon kwietowoł?"

„Prosem wos, panowie, prosem po piyrsy roz,

Dajcieze mi staru zienu do gorści jesce roz!"

 

To ik wej do trzeciego razu pytoł o te staru zienu, co go zradzieła, zęby jom przed swojom śmierciom skrusyć w palcak.

 

Współpracujemy