zbojnickiegroup nalezymy

Niesztampowy pomysł na imprezę integracyjną!

Żona zbójnika

 

Żona zbójnika

 

 

A tam w górze, pod jaworem,

Orze dziewczę jednym wołem,

 

Jeszcze bruzdy nie zorała,

Już na nią mać zawołała:

 

„Hybaj, Hańciu, chodź do domu,

Wydaje cie, nie wiem komu.

 

Wydaje cie za Janika,

Za największego zbójnika".

 

„W nocy idzie, w nocy przyjdzie,

Nic nowego nie przyniesie,

 

Tylko szablicke skrwawioną

I koszulkę uznojoną.

 

A ja mu ją musze prać

I musze ją prostować.

 

Jakem raz ją rozłożyła,

Tom sie sama rozżaliła,

 

Znalazłam tam rękawiczkę,

W rękawiczce — białą rączkę,

 

Na tej rączce pierścień złoty

W tym pierścieniu — kamień drogi

 

W tym kamieniu perła złota,

To jest rączka mego brata.

 

Miły, miły, coś ty zrobił,

Ześ ty brata mego zabił?"

 

„W nocy było, nie widziałem,

Wietrzyk dmuchał, nie słyszałem."

 

„Lulaj, lulaj, synku mój

Nie bądź jako ojciec twój.

 

Bo twój ojciec wielki zbójnik,

Zna on w górach każdy chodnik.

 

Każdy chodnik i ścieżeczki,

Kędy chodzą niewiasteczki."

 

„Śpiewaj, żono, coś śpiewała,

Kiedyś syna kołysała."

 

„Wszakem ci nic nie śpiewała,

Tylkom służce powiadała,

Że pościeli nie wyprała."

 

„Klękaj, Hańciu, na podłogę,

Bo ci zetnę twoją głowę.

 

Klękaj, Hańciu, na kolana,

I pocałuj twego syna.

" Jedno liczko całowała,

Drugie liczko pokąsała.

 

„To ci, synku, na pamiątkę,

Ze ci ojciec zabił matkę.

 

To ci, synku, oznaczenie,

Ześ ze złego pokolenia."

 

Jak ona to powiedziała,

Wnet jej główka odleciała.

Współpracujemy