zbojnickiegroup nalezymy

Niesztampowy pomysł na imprezę integracyjną!

Pieśni o Janosiku

Autor tomiku tak pisze o Janosiku: M.B.Z. Stęczyński

 

„W siedemnastym wieku ostatnich czasów,

W Tatrach i w głębi liptowskich lasów

Przebywał sobie Janosik sławny,

Młody, dorodny, silny i sprawny".

 

„...przeskakiwał wozy i konie...

I taką siłę w dłoni swej dzierżył,

Że stół połamał, gdy weń uderzył!

Żelazo pogiął lub pogruchotał,

A kamieniami jak piaskiem miotał!"

 

„Do Mikołosza przyprowadzony

I od zwierzchności był osądzony..."

 

„Wkrótce Janosik na gołym pniaku

Wisiał za żebro trzy dni na haku! [...]

Wisiał cierpliwie, czoła nie schmurzy

Tylko, jak mówią, fajeczkę kurzył"

 

„Janosiku miły, orle nad orłami.

Tyś siłą mocniejszą od skał.

Tyś burzą nad burze, chmurą nad chmurami,

Tyś nieraz grad z dłoni swej siał!"

 

Janosik

 

Niech w legendzie twe nazwisko

Pozostanie czcią i sławą!

… Bądź z swym ludem blisko, blisko,

Bądź z nim zawsze jedną ławą!

 

Na to zbójnicy wiwatują!

 

Juz w Luptowie wyzwaniajom

 

Juz w Luptowie wyzwaniajom,

Janosika łapać majom.

Juz w Luptowie wyzwonili,

Janosika ułapili!

Ułapili, juz go wiedom,

trzi dziewcątka za nim idom:

jednej Hancia, drugiyj Marcia,

trzeciej malowana Tercia.

Hancia płace, Marcia kwili,

Tercia sie mu trzimie syi.

Nie płac Terciu, serce moje,

co ty widzis wszecko twoje!

Nic nie widzem, te horicku,

te niescensne siubienicku!

Kieby jo beł dawno wiedział,

ze ja budziem na niej wisiał,

dałbyk jo jom odmalować,

śryblem, złotem wyobijać` -

ode spodu talorkami,

a od wierhu dukatami,

a na wierhu złotu kawku,

gdzie połozem swoje hławku...

 

Cudują się ludzie

 

Cudują się ludzie.

Cudują się pany.

Co Janosik robi

Pod szubienicami.

 

„Janosiku miły, orle nad orłami,

 

Janosiku miły, orle nad orłami,

Tyś siłą mocniejszą od skał,

Tyś burzą nad burze, chmurą nad chmurami,

Tyś nieraz grad z dłoni swej siał!

 

Wkrótce Janosik na gołym pniaku

Wisiał za zebro trzy dni na haku!

Wisiał cierpliwie, czoła nie schmurzył,

Tylko, jak mówią, fajeczkę kurzył.

 

Janiczku, Janiczku

 

Janiczku, Janiczku,

Imię twe nie zginie,

Ani na wierszyczkach

Ani na dolinie

 

O śmierci Janosika

 

A cesarz Józef Drugi gdy o tem usłyszał,

W swem niezadowoleniu aż gniewem zadyszał;

Że urzędnicy śpiesząc się ze swym wyrokiem

Poważyli się targnąć tak zuchwałym krokiem!

Że z Janosika miałby później jenerała,

Którego niezawodnie okryłaby chwała!...

Więc za to barbarzyństwo, z mieszczanów niechęci

Cesarz Józef, w znak kary dla wiecznej pamięci;

Ażeby się nikt więcej tak dziko nie srożył,

Osobny na to miasto podatek nałożył!

 

Jak Janosik tańcył z hrabinom

 

Kie Janosik przyseł z dwunastu zbójcami,

Stanyni dokoła, ón se miedzy nimi.

Pote sie ik pyto: „Jak sie, chłopcy, mocie,

Cy sie tyj halastry ftoryj nie boicie?"

A ci sie ośmioli syćka jednym głosem,

Jaz im piscolety zabrękły za posem.

„Cozby my sie boli, kiedy my zbójcami,

Kie se jesce momy ciebie miedzy nami."

I pote im gado: „Pódziemy na zomek do pana hrabiego

Tam bedziemy mieli śniodanie u niego".

Kie przyśli ku bramie, zaburzyli ostro,

Jaze sie ze zomku syćko państwo zesło.

Pon hrabia ik wito, lec zbójci poznaje,

Ale sie ośmielo, rękę im podaje.

I pote im gado, zeby śli do niego,

Zeby sie napili wina wybornego.

Kie se pośniodali, muzyka zagrała,

A pani hrabina ś nimi tańcowała,

A pon hrabia poseł, prziniós śrybło, złoto,

Prosi Janosika, zeby przyjon i to.

Lecz Janosik nie kce śrybła ani złota:

„Tyś jes hrabia dobry, nie jesteś hołota".

Dyć sie hrabia ciesy, ze piyniędzy nie kcom,

Lec sie jesce boi, ze mu paniom weznom.

Pote pożegnali juz pana hrabiego

I paniom hrabinom, sytkik gości jego.

 

Janosik cz. I – Co się stało Boze

 

Co sie stało Boze - w Bardyjowym dworze,

ułapili Janosika z dziywcynom w kumorze.

 

Jak go ułapili, zaroz go związali -

i do miasta Mikułasa odprowadzić dali.

 

Te luptowskie pany piyknie go witali:

„Witoj Janosiku ptosku, juz my cie złapali"!

 

Moji wy pankowie, pytom wos piyrsy roz,

dejciez mi ten mój opasek opasać jesce roz".

 

Oni mu nie dali, bo sie obawiali,

oni mu juz tego pasa opasać nie dali.

 

Moji wy pankowie, pytom wos drugi roz,

podejciez mi mom ciupazkę do rucki jesce roz".

 

Moji wy pankowie, pytom po trzeci roz,

pozwólciez mi kochanecke obłapić jesce roz".

 

Nie dali opaska, ani ciupazecki,

ani nie dali obłapić jego kochanecki.

 

„Moji wy pankowie, pytom ostatni roz,

pozwólcież mi potańcować zbójnickiego jesce roz" .

 

Oni mu juz dali, bo sie go nie bali

ej, do bucka na łańcuchu przywiązać kozali.

 

Janosik tańcuje, głuchoń mu tokuje,

a śmierztecka w koło niego przepiyknie bockuje.

 

Orawscy panowie usiedli przy jedli

i z dziywcynom Janosika razem pili, jedli.

 

Jyncom góry jyncom kie Janicka myncom,

jesce barzej jynceć bedom, kie go wiesać bedom.

 

Kiedy se Janosik zbójnicka potońcył

poseł hej pod siubienicke - i tam życie skońcył!

 

Zdjyni Janosika, robiom truchłe z deski,

wtedy przysed dekret łaski z Widnia od Tereski.

 

Otwierajom dekret, cyto ksiądz wikary,

ze Janosik uwolniony od śmierzci i kary.

 

Donieśli Cysarce, ze go uśmiercili,

za to Luptocy co roku ćwierć śrybła płacili.

 

Hucom góry, lasy i sumi osika,

hej, ze nigdy nie zaginie - imię Janosika.

 

Janosik cz. II – Jedna godzina

 

Jedna godzina z północy biła,

Jedna godzina z północy biła,

Kie mnie, kie mnie ma miła, kie mnie kie, mnie ma miła,

Kie mnie ma miła panom zdradziła!

 

Wpadli w kumore, jak zgraja wściekła,

Ciyni ciupażkom jaz krew mi ciekła,

Wtedy, wtedy ma miła, wtedy, wtedy ma miła,

Wtedy ma miła za drzwi uciekła.

 

Opasek przerzli, ciupażkę wzieni,

Moja ma miła stała zaś w siyni,

A mnie, a mnie ta zgraja, a mnie, a mnie ta zgraja,

A mnie ta zgraja w recioski wzieni!

 

Janosik cz. III – Smutny zbójnik, smutny

 

Smutny zbójnik, smutny, kie go ułapili,

Zbyrko recioskami o turnickie pili,

Hej, o turnice pili.

 

Cemuś ty tak smutny, mój zbójnicku miły,

Kiedyś się ty nie boł, choć pierany biły

Hej, choć pierany biły.

 

„Nie bołek się grzmotów, ani tyz pieranów,

Ale dziś się bojem kochanki kajdanów

Hej, kochanki kajdanów.

 

Kaście som zbójnicy, wy moje kamraty,

Mnie w recioski skuli i wiedom za kraty,

Hej, wiedom za kraty.

 

Miłyś mocny Boze, za coz jo mom ginąć,

Kie jo se nie ukrod paluska owinąć

Hej, paluska owinąć.

 

Paluska owinąć ani zgrzebnej nici,

Za coz jo mom wisieć na tyj siubienicy,

Hej, na tyj siubienicy!

 

Kie mnie ułapili i skuli w kajdany,

Darujze mi syćko mój Boze kochany,

Hej, mój Boze kochany!

 

Jutro mnie powiesom, hej, na siubienicy,

Pamiętojciez zbójnicy, nie wierzcie spodnicy,

Hej, nie wierzcie spodnicy”.

 

Idom zbójcy z łupem, wiater od hol wyje,

Jakby im kcioł pedzieć – Janosik nie zyje,

Hej, Janosik nie zyje!

 

Posmutnieli zbójnicy, kie sie dowiedzieli,

Popryskali torby, w któryk złoto mieli,

Hej, w któryk złoto mieli.

 

Chycili ciupażki, pobiegli do dwora,

Kany przebywała kochanecka stwora,

Hej, kochanecka stwora.

 

Związali postronek na syji kochance,

Potem jom wywlekli, zadziergli na klamce,

Hej, zadziergli na klamce…

 

Teroz kcieli zbójnicy oznieść dwór na iment,

Ale przysło wojska calućki regiment!

Hej, calućki regiment!

 

Już wisi Janosik za pośrednie źebro,

Magnaci pytają, ka złoto i śrybło.

Hej, ka złoto i śrybło.

 

Nie powiem pankowie o moik piwnicak,

Choćby jo se wisioł na trzek siubienicak,

Hej, na trzek siubienicak!”

 

I tak cierpiąc wisi na żelaznym haku,

Pokiel nie wykurzył cały funt tabaku,

Hej, cały funt tabaku.

 

Już skonał Janosik i zawar powieki,

Ale imie jego nie zaginie na wieki

Hej, nie zginie na wieki!

 

Janosik cz. IV – Hej, tam dołu

 

Hej, tam dołu, w tej dolinie,

Ej, corny gawron wode pije,

Redzie gam, ciła gom, a gałam bom.

Pije, pije pokrakuje,

Ej, moja miła popłakuje.

Redzie gam, ciła gom, a gałam bom.

 

Hej, hanicko ładnej twary,

Ej, cego sukos koło fary,

Redzie gam, ciła gom, a gałam bom.

 

Sukom, sukom Janosicka,

Ej, bo jo jego kochanica,

Redzie gam, ciła gom, a gałam bom.

 

Janosik cz. V – zabili Janicka

 

Zabili Janicka w Segietynie,

Dali go pochować przy Budzynie,

Truchłe mu robili na Bystrzycy,

Kosulke mu syli na Lipnicy.

 

Piórko mu uwili na Bobrowie,

Dzwony mu dzwoniły w Subrystrowie,

Rektor mu zaśpiywoł z Ciapiestowa,

Dziywcyna płakała z Namestowa.

 

Marś pogrzebowy – Już Janosik nie zyje

 

Już Janosik nie zyje,

Już w nim serce nie bije,

Ej, ale jego imie,

Ej, nigdy nie zaginie

Na dziedzinie.

 

„Co sie stało Boze w Bardyjowym dworze”

 

„Co sie stało Boze w Bardyjowym dworze”

Co sie stało Boze w Bardyjowym dworze

Ułapiyli Janosika z dziywcýnom w kumorze

Jak go ułapiyli zaráz go zwionzali,

I do miasta Mikulasia odprowadzić dali.

W mieście Mikulasie piyknie go witali,

Witáj ptásku Janosiku juz my cie złapali.

Moji wy pankowie pytám wás piyrsý ráz,

Dejcie wy mi ciupazecke do rućki jesce ráz.

Oni mu nie dali, bo sie obáwiali,

Oni mu juz ciupazecki do rućki nie dali.

Moji wy pankowie pytám wás drugi ráz,

Dejcie wy mi opásecek opásać jesce ráz.

Oni mu nie dali, bo sie obáwiali,

Oni mu juz opásecka opásać nie dali.

Moji wy pankowie pytám wás trzeci ráz,

Dejcie wy mi zbójnickiego zatáńcýć jesce ráz.

Oni mu juz dali, bo sie go nie báli,

Oni mu juz zbójnickiego zatáńcýć kázali.

Táńcý se Janosik głucháń mu basuje,

A śmierztecka koło niego drobniućko tańcuje.

Kiedy se Janosik zbójnickiego skońcył,

Sám posed pod siubienice i tam zýcie skońcył.

 

Ponad Janosika

 

Syroko, daleko drugiego takiego

W kozdej krew zawrzała patrzęcy na niego

 

Miewoł kochanecek jak kolorów w tęcy

Kozdom ładnom dziewke broł niepytający

 

Nie było zbójnika jak Janosik Jurko

Kieby sie nie poznoł z niescęsnom frajerkom

 

Choć inne jako miód ta jak ogień była

Ani się nie spodzioł jak mu moc odjena

 

Niemoc go przysiadła cysto pieknie zgłupioł

A za trzy miesiące w Mikułasiu wisioł.

 

Ej, Janicku, Janicku

 

Ej, Janicku, Janicku,

Ej, sto hromów po tobie,

Ej, po syćkik dziedzinak,

Ej, idzie hyr o tobie.

 

Ej, byli chłopcy, byli,

Ej, ale sie minyni,

I my się tez miniemy,

Ej, po malućkiej kwili.

 

Ej, mijajom sie lasy,

Ej, mijajom sie pola,

I my sie tez miniemy,

Ej, pomalućku stela.

 

Ej, chłopcy muzykanci,

Ej, coz po wos ostanie,

Ej, po dolinak kości,

Ej, po karcmak śpiewanie.

 

Idzie se Janicek

 

Idzie se Janicek popod zieleniny,

Syćkie góry kocho, nojwiyncy Pieniny.

 

Idzie se Janicek ciupazecko brzoncy,

A za nim dziywcona popłakiwajoncy.

 

Kiej Janicka

 

Kiej Janicka wiedli od Lewoce,

Zapłakały turnie i uboce.

Janicku, zbójnicku,

Gaśnie po górach śleboda,

A po tobie płynom łzy jak woda.

 

Kiej Janicka wiedli od Krywania,

juz się hyrło turniami po graniak.

Janicku, zbójnicku,

Gaśnie po górak śleboda,

A po tobie płynom łzy jak woda.

 

Ułapili Janosika

 

Oj Boze, mój Boze

Oj, Boze, Przeboze

Ułapili Janosika

Przy dziewce w kumorze, hej

 

A jak go złapili,

To go powiązali

I do miasta Mikulasza

Odprowadzić dali, hej!

 

Ballada o śmierci Janosika

sł. i muz. K. Trebunia

 

Janosik lezy hań przy dunaju

Z flintom na piersi, w nowym odzieniu

W Chochołowie dzwony bijom

Juz tam inksi z Kasią pijom

Krew płynie z boku

Krew płynie z boku

Juz se nie bedzie więcej wierchowoł

Hań pod turnicom złota nachowoł

Śmierzć mu w ocy juz zaziero

On downe casy wspomino

 

Młodości mu zol

Młodości mu zol

A wy juhasi, ciupagi weźcie

Ka holny wiater, hań go zanieście

Nad tatrzańskie corne lasy

Tam spocnie na wiecne casy

Przy hornej ceście

Przy hornej ceście

 

Idom zbójnicy, strzezcie sie pany

Zoden nie zdradzi, bo przysięgany

Zaznali frasunku wiele

Zrobiom zbójnickie wesele

Zrucom kajdany

Zrucom kajdany

Janosik lezy hań przy dunaju…

 

Ponad Janosika

sł. i muz. K. Trebunia

 

ref.: Ponad Janosika

 

Nie było zbójnika

 

Syroko, daleko

Drugiego takiego

W kozdej krew zawrzała

Patrzęcy na niego

 

Miewoł kochanecek

Jak kolorów w tęcy

Kozdom ładnom dziewke

Broł niepytajęcy

 

ref.: Ponad Janosika

 

Nie było zbójnika

 

Nie było zbójnika

Jak Janosik Jurko

Kieby sie nie poznoł

Z niescęsnom frejerkom

 

Choć inne jako miód

Ta jak ogień była

Ani się nie spodzioł

Jak mu moc odjena

 

Niemoc go przysiadła

Cysto pieknie zgłupioł

A za trzy miesiące

W Mikułasiu wisioł

 

Janicku Luterok

 

Janicku, luterok,

Dobrze się ku mnie mos,

Ale moja mama,

Nie kce luterana.

 

Cerwone jabłuszko,

Potulać, potulać,

A tobie łajdoku

Nic nie dać, nic nie dać.

 

W bardyjowskim dworze

(legenda o śmierci Janosika)

 

Jan Kasprowicz

 

Zjawił się Janiczek

W Bardyjowskim dworze,

Usłali mu z mchów i siana

Jak najmiększe łoże.

 

Leży se Janiczek

Z rękami pod głową,

Snują mu się różne myśli

Nad wyprawą nową:

 

Jak z wiatrem i burzą

W nieustannej walce

Gęste chmury i mgławiska

Przesiewać przez palce;

 

Jak wywracać turnie

Do góry nogami

Z hukiem, z stukiem, aż się Pan Bóg

Zlituje nad nami;

 

Jak zagiąć rękawy

I - praca niespora -

Jak przenosić bystre wody

Z siklaw do jeziora;

 

Jak rwać dla dziewczyny

Jawory i dęby,

Jak samego Pana Boga

Prosić w dziewoslęby;

 

Jak skakać wesoło

Od grani do grani...

Wtem do łoża się przybliży

Bardyjowska pani.

 

"Nie chciałam, mój luby,

Mój Janiczku złoty,

Przyjść nie chciałam, lecz nie mogę:

Umieram z tęsknoty.

 

Widziałam cię kiedyś

Na dworzysku naszem,

Jakeś zbijał i wywijał

Srebrzystym pałaszem..."

 

Przylega do niego,

Ciągnie go do siebie,

Tak się czuli, tak go tuli -

W uściskach go grzebie.

 

Hej, pogrzebała go,

Na wieki, na wieki...

O poranku mąż powrócił

Z podróży dalekiej.

 

Wrócił z husaryją,

Z cesarskimi zbiry,

I Janiczka krew wytoczył

Do wielkiej pudry!

 

Współpracujemy