Typowe tańce na Żywiecczyźnie

TANIEC ZBÓJNICKI NA ŻYWIECCZYŹNIE

Taniec był  jedną z ostatnich czynności Janosika przed śmiercią:

Luptowscy pankowie, prosem uostatni Roz dajcieze mi zbójeckiego zatońcydź jesce roz.” [...] Tońcy se Janosik , głuchoń mu basuje, a śmiertecka koło niego drobniućko bockuje

Taniec zbójnicki jest tańcem orężnym i nie ogranicza się on do Podhala czy Podtatrza, ale jest znany w Beskidzie, na Bałkanach i w kręgu Kaukazu i Azji występując tylko z różnymi atrybutami orężnymi. Toporek jest atrybutem tańca wzdłuż całych Karpat i w kręgu Bałkanów. W Beskidach Zachodnich zaś wyrabiano obuszki metalowe ze zdobionym ornamentem, stąd w rękach zbójników Żywiecczyzny jest on tak jak i na Podhalu naturalnym zjawiskiem. Nieodłączne od zbójników było umiłowanie tańca. Tańczyli przy ognisku, w piwnicy, w karczmie:

Na trowniku przy watrze

tańcowali zbójnicy

Tańcowali zbojnicy

w murowanyj piwnicy

Karczmareczko nasza nie zagaszaj ognia

Psyjdą swarne chłopcy, będą tańczyć do dnia

W materiałach tyczących zbójnictwa w Beskidach Żywiecko-Śląskich spotykamy często notatki dotyczące zabaw i tańca a nawet sposobów jego prowadzenia i jego elementów tanecznych. Po akcjach zbójnickich dochodziło do uczt i zabaw zbójnickich chociaż czyhały na nich różnorakie niebezpieczeństwa podczas zabaw w karczmach i na weselach. Zbójnicy żyją wesoło i swobodnie, wyprawiają uczty i organizują „igrce zbójnickie". ,,Bywało, że ludność wiejska wychodziła do lasów i tam bawiła się i ucztowała ze zbójnikami". Po napadzie na dwór w Sidzinie towarzystwo Baczyńskiego udało się do pobliskiego lasu i tam się „zabawiali". Juhasi i ludność wsi chętnie korzystała z zaproszenia, gdyż wtedy „mogli się dowoli najeść, popić i zabawić ze zbójnikami". Coraz śmielsi szli do karczmy pili i hulali i „tam z babami i dziewkami w zbytkach się kochali". W karczmie zbójnicy, przeważnie kawalerowie, czarowali dziewczęta wiejskie swoją urodą, bogatym strojem, fantazją i hojnością. Dla dziewczyny wiejskiej od wczesnego dzieciństwa zaprawianej do rozlicznych obowiązków i znojnego trudu zbójnik był tchnieniem z innego świata, świata zabawy, wesołości, pogody, beztroski, dostatku i rozrzutności, junackiej hardości. Toteż wszystkie zabawy zbójnickie i igrce zbójnickie zawsze toczyły się w licznej asyście dziewcząt wiejskich. W tańcu trzymają jedną ręką dziewkę, drugą rzucają topór, chwytając znowu a zawsze w takt gry fletowej. W ogólności zadziwiająca jest we wszystkich ruchach zwinność i siła mężczyzn – prawie wszyscy są pięknego wzrostu i silnej budowy.

gory

Taniec zbójnicki był w dużej mierze tańczony koliście parami z dziewczętami, przy użyciu ciupagi. Często były to osobiste popisy zbójników popisujących się przed swoimi frajerkami. Franciszek Swety urodzony 1.12.1908 r. w Cięcinie, zamieszkały w Węgierskiej Górce ul. Zielona podaje, że gdy był chłopcem piętnasto-letnim grywał z ojcem po weselach w Żabnicy, Cięcinie, Zwardoniu, Soli gdzie tańczono zbójnickiego z ciupagami. Drużbowie chodzili z ciupagami strojnymi w długie wstążki zwanymi bandle i zapraszali gości. Chodzili przeważnie w dwu lub trzech, tydzień wcześniej. Stukali nimi w okno. Takie same wstążki, jak na ciupadze, mieli przypięte z lewej strony na piersi. W czasie jazdy do ślubu na sankach i w kościele występowali z ciupagami. Jak przyjechali z kościoła i orkiestra grała przed domem to oni tymi ciupagami wzniesionymi machali i już przysiadali tanecznie i przekładali ciupagami nad głową. Po ślubie najpierw szli do karczmy i tu orkiestra grała do kolacji. Tam się bawili, tańczyli z ciupagami nie tylko tego zbójnickiego. Informator podaje, że często grało się ,,w murowanej piwnicy” ale także inne melodie. Taniec zwany zbójnickim miał według Swetego następujący przebieg. Starszy drużba, tak jak i przy innych tańcach, zapowiadał: „Idzie zbójnicki". Zbierali się w kółeczko, brali dziewczęta za rękę, lub z daleka wywoływali po imieniu i szli parami w kółeczko. Pozbierali dziewczęta a nawet starsze kobiety, które często same brały mężczyzn. Szli w kółko dziewczyna z chłopcem, albo jedna szła w przód i mijała chłopca i w ten sposób się przesuwali, brali dziewczęta do środka w kółeczko i one w nim tylko hasały. Hasać znaczy kołysać się w biodrach nadrabiać figurą — a chłopcy w tym czasie z ciupagami przysiadali.

Dziewczęta wewnątrz a chłopcy zewnątrz koła i odwracali się do siebie. Przysiady robili zwróceni w kierunku, w którym przedtem szli posuwając się w przód, ciupagi zaś cały czas trzymali w rękach, podnosząc je w górę lub zniżając, wywijając nimi według fantazji. Ciupagi odrzucali na zewnątrz, chwytali dziewczęta i z nimi tańczyli. Dziewczęta nie robiły przysiadów. Poczym podnosili ciupagi i trzymając je w obu rękach zwróceni do dziewcząt tańczyli w przysiadach przesuwając się do przodu. A dziewczęta tańczyły przed nimi w kierpcach wyłożonych słomą, z wysoko wysuniętymi białymi kopytkami, zasznurowanymi rzemieniem tak u dziewcząt jak i chłopców. Kopytka sięgały prawie do kolan. Informator podaje, że taniec ten widział od Górnej Wisły przez Istebną, Zwardoń, Ujsoły aż po Żabnicę. Taniec według niego tańczony był w izbie, z tym, że pewne elementy taneczne wykonywano przed domem i już z daleka przy dojeździe do domu. Przy okazji tańca śpiewano wiele melodii góralskich. Franciszek Swety następnie opisuje ciupagę. Najczęściej były metalowe o silnym ostrzu. Można je było kupić w czasie odpustów przy starych kościołach w Rajczy i Milówce. Drzewce było rzeźbione nożem, jedne krajem a inne w środku miały ryzy. Ostrza robione w hucie – hamrze (Może w Węgierskiej Górce?) były ładnie grawirowane o rozmaitym kroju. Informator twierdzi, że pani Gwoździewiczowa mieszkająca w Węgierskiej Górce przy szkole, posiada okaz takiej starej ciupagi. Nieco więcej starszych informacji udzielił do wywiadu również Feliks Bednarz, urodzony 15.3.1884 r. w Żabnicy, zamieszkały tamże pod nr 379. Pan Feliks podaje: "Zbójnickiego  to wiy pon  tak tajcowali.  Brali  się po  dwa — on i óna i dokoła popod pazuchy".

goryjpg

Tajcowali długo a muzyka grała — kto zapłacił to śpiywoł a drudzy mu pomogali, jak tez zgodnie śpiewali. Growali na dudach i skrzypcach albo dwoje skrzypiec i basy. Jo groł na basach.  Mieli  siykiyrki w rękach.  Kozdy mioł siykiyrke.  Siykiyrkami sie figlowali   —   a   potym   sie   chytali   siykiyrkami   tak   —   smyrgali   sie (tu stukał rytm w jakim uderzali ciupagami). Później  dodaje, że „jeden drugiego mocowoł". Zaczepiali siekierki o siebie i przeciągali się w przysiadach. Siekierki mieli gołe. Informator pamięta, że były to siekierki metalowe, „to jest takiy jak siykiyra, bo to jest tako s rąbanio". Niektórzy mieli „barwionom a niektórzy rzeźbionom — niektóro uheblowano włosno". Zawsze tańczyli we dwoje a czasem to i „same dziewuchy tajcowały".  Chłopcy wtedy przyglądali się im i śmiali się.  Taniec odbywał się w karczmie. Muzyka siedziała „na wyrchu, na stolicy" i tak szli do koła. Potem „szli w pojedynki — jeden za drugim, sami, jak to „godojom zynić sie,  chłopcy zynić sie". Jedyn za drugim łapali baby i dzywki i zacyni śpiywać". „Zynić sie" to sygnał do zabierania kobiet do tańca. I ruszali wtedy szybko w koło. Wiele informacji przejął od swej babki, która żyła 92 lata i pamiętała jeszcze zbójników i z nimi się stykała. Według jej relacji „tu bywali a zaś przenosili się ku Wyngrom, het. az do Zakopanego i nazod a tu chodzowali". Zapytany co to znaczy tańczyć w pojedynki podaje: „Rozmaicie, to figle wyprowadzali, to tajcowali, była to niby pora, pora, pora i sie rozerwali, ten sie sobie tajcowoł i zwyrtoł a ta zaś sobie a to wpół jedyn do drugiego". Niektórzy tancerze popisywali się w tańcu zręcznością, zwinnością i fantazją — „ale to było jak to powiedzmy figlorz co umioł figle strugaj, coby było naco popatrzej abo sie pośmioj". Tancerz płacił muzyce — solista — brał po jednej i „zwyrtoł, zwyrtoł, zwyrtoł dokoła a zaś drugom i jak zacon sie zwyrtaj to zwyrtoł sie do dziesięci az broł jednom i śpiywoł: Lepiej dźwigać w lesie kołem jak tajcować z takim wołem a dziwka ze wstydu nie odpowiadała, ba uciekła do pola". Wówczas kończył swój taniec. W starych książkach znaleziono dwie melodie grane w Koniakowie, do tańca zbójnickiego. W obu tekstach mówi się o kapitanie jako przywódcy zbójników, zwanego Żywieckim Harnasiem, który w tańcu, według Jana Krężeloka (Skotniorka) ur. w 1897 roku w Koniakowie, prowadził korowód zbójnickiego tańca.

Reasumując trzeba stwierdzić, że tak jak na Podhalu, tańczono zbójnickiego w górach żywiecko – bielskich z tymi samymi atrybutami. Sugerowanie żywieckim góralom palicy do zbójnickiego jest oczywistym nieporozumieniem, zbójnicy bowiem byli dobrze uzbrojeni skoro z tym samym uzbrojeniem brali skuteczny udział w walkach z regularnymi oddziałami wojska szwedzkiego i to dobrze wyszkolonego, które miało za sobą wielką wiktorię od morza aż po Beskidy. Palica jest typowym narzędziem pasterskim i w tańcu pasterskim ma prawo pojawić się. Bowiem atrybuty taneczne, jego ogniwa i figury nie mogą być wydumane, ale dyktuje je życie i jego styl i zależnie od niego, tak na Podhalu jak i gdzie indziej, kształtował się obraz ruchowy tańców orężnych, do których drugi Zjazd Słowiańskich Geografów i Etnografów w Polsce w 1925 r. zaliczył taniec zbójnicki widząc jego odpowiedniki w całych Karpatach, Sudetach i na Bałkanach.

 

HAJDUK

Pochodzenie tańca

Taniec ten nosi ślady wpływów węgierskich. Został jednak tak przyswojony, że cechy folkloru miejscowego i sposób wykonania nadały mu charakter rodzimy.

Hajduk, znany głównie w zachodnio-południowej części Żywiecczyzny, we wsiach: Milówka, Nieledwia, Laliki, Żabnica, jest tańcem tańczonym parami, w którym tancerz góruje nad partnerką. Jest to bowiem taniec popisowy dla mężczyzn. Skoki, uderzenia ręką o uniesioną nogę, głębokie przysiady, pełzanie w przysiadzie, skoki w pozycji poziomej tzw. "ubijany" albo żabka - ozdobne popisowe skoki chłopców. Popisywały się pojedyncze pary, tańcząc oddzielnie lub jednocześnie z innymi parami. Taniec prowadzi przewodnik czyli wodzirej, który podaje hasło do zmiany kroku tanecznego lub figury. Taniec kończy się figurami zbiorowymi. Przewagę mają jednak figury pojedynczych par, do których wprowadza dziewczyna.

             Taniec dziewczyny wykazuje nieśmiałość, skromność - trzyma się ona prosto. tańczy lekko.

             Tancerz natomiast wykazuje zręczność siłę, odwagę, tańczy agresywnie - czasem w zapamiętaniu. Ręce jego poruszają się swobodnie szerokim, płynnym, harmonijnym gestem.

             Nogi stale mniej lub więcej zgięte w kolanach. Im lepszy tancerz tym luźniej trzyma nogi, a sztywno tułów. Stopy oboje ustawiają równolegle prawą do lewej - utrzymując stopę palcami zwróconą w przód, zarówno przy unoszeniu nogi, w krokach akcentowanych, jak i krokach tanecznych.

             Muzyka w metrum 2/4 ulega często i w różny sposób zmianom tempa. Zwykle po dość wolno przebiegającej przyśpiewce, muzyka od razu gra szybko, w czasie tańca stosując się do tancerza. Mówi się że "gracze pod nogi mu grają".

Przebieg tańca

             Na okrzyk przewodnika "hajduk" chłopcy i dziewczęta wchodzą grupkami przed muzykę. Chłopcy oddzielnie, dziewczęta oddzielnie. Przewodnik intonuje : "Hajdukujemy jaz ..". Muzyka po chwili podchwytuje melodię, a grupy tańczących wtórują przewodnikowi śpiewając. W czasie śpiewu dobierają sobie pary: chłopiec staje przed dziewczyną, podają sobie prawe ręce i krokiem podstawowym hajduka, posuwają się w kole - chłopiec w tył, dziewczyna w przód. Podążają w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara, do ustawienia na linii szerokiego półkola. Gdy znajdą się na jego linii, rozłączają ręce i opierając je na biodrach zwracają się przodem do środka izby. Śpiewają dalsze zwrotki pieśni, przestępując rytmicznie z nogi na nogę, z jednoczesnym lekkim zwrotem barków. Po skończonym śpiewie przewodnik woła "hej" i zaczyna hajdukować. Wszyscy go naśladują. Następnie powiększają odległość między sobą formując koło i ująwszy się za ręce tańczą krokiem krzyżowym z dwukrotnym podskokiem. Po czym chłopcy wewnątrz koła wykonują ubijany, a dziewczęta biegnąc w koło przeskakują przez nogi chłopców. Po ubijanym chłopcy prowadzą swoje partnerki w kąt izby i znów ustawiają się w dwie grupy. Na tym kończy się część hajduka tańczona gromadnie, a rozpoczynają się popisy pojedynczych par.

             Przewodnik lub któryś z tancerzy, wybiega przed muzykę i podaje inną melodię. Gdy kończy pierwszą zwrotkę, podbiega do chłopca dziewczyna i zwrócona do niego przodem, posuwa się w tył. Tancerz podąża po wyznaczonej przez nią linii jednym z kroków popisowych. Po skończonym tańcu partner i partnerka ustawiają się między grupą chłopców, a grupą dziewcząt, środek izby zostawiając dla innych par.

             Popisy pojedynczych par trwają dość długo. Czasem tancerz zmienia melodię, czasem tańczy przy tej samej co przewodnik, każdy z nich stara się jednak zatańczyć inaczej. Przeplatają kroki taneczne po dwa i więcej. Tancerki zaś prowadzą partnerów po różnych liniach: po kole, spirali, zygzakiem lub po prostej.

             Gdy kończą się popisy, znów na "hej" przewodnika tańczący ujmują się w parach i ustawiają się po dwu stronach izby w podwójne szeregi. Tancerz i tancerka stoją naprzeciw siebie w jednym i drugim szeregu. Podstawowym krokiem krzyżowanym dwuszeregi zmieniają miejsca, po czym wracają na poprzednie miejsca. Po powrocie na swoje miejsca pary stosują ujęcie zamknięte i krokiem góralskim wirują w izbie. Posuwają się w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Są dowolnie rozrzuceni po izbie. Jedne pary krążą szybciej, inne spokojniej. Włączają się w ten finał tańca i te pary, które nie brały udziału w hajduku. To krążenie par trwa w czasie dwa lub trzy razy powtórzonej 12-taktowej melodii.

 

 

OBYRTKA

 

Pochodzenie tańca

 

Taniec znany w Ujsołach, Złatnej, Rajczy, Milówce i Kamesznicy. Górale w gwarze wymawiają nazwę tańca "łobyrtka". Jest to najpopularniejszy taniec górali Żywieckich, często nim kończą inne tańce lub wplatają kroki obyrtki do innych tańców. Niewątpliwie należy on do wielkiej rodziny góralskich tańców zwyrtanych, choć jego cechy choreotechniczne są odmienne niż zwyrtanie podhalańskie, górali śląskich czy Słowaków.

 

bojka1

 

Obyrtka tańczona jest ruchem wirowym: para krąży wokół wspólnej osi i przesuwa się jednocześnie po linii koła. Tylko czasami tańczono ją w miejscu, jak mówią "na jednej dylinie".

 

Krok tańca urozmaicony jest kilkoma odmianami, przeplatany cupkaniem (krokami akcentowanymi). Dobór kroków, stosowanie cupkania, zmiany w sposobie trzymania pary, gwałtowne uniesienie ręki, okrzyki - ta dyktowana fantazją improwizacja - to domena chłopców - mężczyzn. Kobiety czy dziewczęta tańczą żywiołowo, lecz w tym tańcu są bardziej wstrzemięźliwe niż ich partnerzy.

 

Taniec jest przeplatany przyśpiewką, w której tekstach nie brak ostrej, a nawet złośliwej satyry, przymówek załatwiania różnych porachunków. Teksty też, czasem były improwizowane i stosowane do aktualnej sytuacji. Śpiewa para, czasem tylko tancerz, kiedy indziej on zaśpiewa, a ona mu odpowiada.

 

Wstęp do tańca, wykonywany przez jednego tancerza jest niesłychanie ważnym elementem obyrtki - elementem, który nadaje temu tańcowi duże wartości wyrazowe. Wstęp ten należałoby określić jako zaproszenie do tańca. W gestach i ruchach tancerza można odczytać jego wielkie umiłowanie przestrzeni, w której czuje się wolny, gdzie znajduje ujście jego fantazja pełna nieposkromionej żywiołowości. Góral w tańcu nosi się dumnie, a partnerkę szanuje.

 

Ta część wstępna kończy się przyśpiewką, którą tancerz rozpoczynający obyrtkę śpiewa najczęściej sam (sam też płaci muzyce za taniec). Charakterystyczne jest, że muzyka przy pierwszej zwrotce nie wtóruje śpiewakowi, dopiero po drugiej chwyta melodię i towarzyszy mu. Śpiew bywa zazwyczaj krótkotrwały - jedna lub dwie zwrotki. Po śpiewie tancerz rozpoczyna obyrtkę z wybraną partnerką, czyli "tańczy ogniście". Inni stopniowo dołączają się. Muzyka zwiększa tempo. Pod koniec tańca porywa w swój wir wszystkich obecnych.

 

Melodia obyrtki jest jednoczęściowa, w metrum 2/4, ośmio-, dwunasto- lub szesnastotaktowa. Tradycyjnie do tańca grało dwóch grajków: jeden na skrzypcach, a drugi na dudach, zwanych także gajdami. W niektórych fragmentach tańca muzykanci ostro przytupują. Dziewczęta siedzą na ławach lub stoją pod ścianami, chłopcy stoją w grupie w kącie izby. Postawa tancerza jest swobodna, w czasie tańca trzyma się prosto - tańczy bez pochyleń tułowia, czy zwrotów, kolana zawsze lekko zgięte nie prostują się całkowicie w żadnej fazie ruchu, pas biodrowy wypchnięty w tył. Taniec dziewcząt cechuje lekkość ruchu - kolana również lekko zginają, a tułów utrzymują w pionie.

 

 

 

Przebieg tańca

 

 

W tym tańcu, bardziej może niż w innych, rozgrywano różne nieporozumienia, porachunki np. jeśli jakiś młodzieniec dokuczył dziewczętom zbytnią pewnością siebie, czy niewiernością, czy arogancją, zmawiała się żeby dać mu nauczkę i zakpić z niego przy wszystkich. Gdy skończył taniec z jedną dziewczyną i stawał z niż w rogu izby, już druga zjawiała się i tańcząc przed nim tę część tańca, w której dziewczyna ucieka a chłopiec goni, wyprowadzała go i sama narzucała tempo, przeciągała część wirową, żeby go zmęczyć. Ledwie z tą drugą skończył taniec, już trzecia prowadzi, i tak czasem wytrzymywał jeszcze przy szóstej tancerce, aż wyczerpany do ostatka "uchodził" z zabawy ścigany śmiechem i kpinami.

 

Bywało, że dwie dziewczyny tańczyły z jednym chłopcem. Trojka łączyła ręce w koszyczek z tyłu i krążąc krokiem obracanym posuwała się po sali razem z innymi parami. Czasem trzy dziewczyny tańczyły ze sobą lub dwie pary wiązały się ze sobą w kółeczko.

 

Obyrtka przerywana przyśpiewkami, trwała długo i w czasie zabawy powtarzana była kilkakrotnie. Taniec ten wiązał się z życiem na wsi i wszystkie aktualne wydarzenia miały oddźwięk, czy to w przyśpiewkach, czy w dobieraniu par, czy w indywidualnych możliwościach wypowiedzenia każdego z tancerzy - szczególnie w czasie obchodu i zapraszania do tańca. Dziewczętom zaś dawał pole do dowolnego działania we fragmencie uciekania przed partnerem i w prowokowaniu do tańca. Dziewczętom też dawał możliwość włączenia się jako trzecia, albo związania dwóch par, a także gdy dziewczęta ze sobą zaczynały tańczyć, to najczęściej po to aby zwrócić na siebie uwagę chłopców.

 

Zapraszamy do zabawy razem z Karpackimi Zbójami!

 

Opracowując projekt „Szlak Zbójników Karpackich” skorzystano z blisko 1000 źródeł dotyczących zbójnictwa karpackiego, które znajdują się tutaj. Kliknij!